NOWY ZMODERNIZOWANY OFICJALNY SERWIS INFORMACYJNY ŚWIADKÓW JEHOWY PO POLSKU - jw.org/pl

Serdecznie zapraszam wszystkich czytelników do poszukiwania aktualnych wiadomości oraz innych informacji na temat Świadków Jehowy i ich wierzeń publikowanych pod adresem jw.org/pl.

Na autoryzowanej przez Świadków Jehowy oficjalnej witrynie mogą Państwo przeczytać materiały, obejrzeć filmy, posłuchać nagrań audio lub pobrać zawarte na niej publikacje dla dzieci, młodzieży i dorosłych w następujących blokach tematycznych:

NAUKI BIBLIJNE

PUBLIKACJE

DLA MEDIÓW

FILMY

O NAS

Szczegółowe informacje o zawartości oficjalnej witryny internetowej Świadków Jehowy:

WYJĄTKOWA STRONA INTERNETOWA

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

9 letnia Sy Luedeling, ocalała z Westgate śpiewa wzruszającą pieśń - wywiad dla TV

OBEJRZYJ INNE FILMY O SPOŁECZNOŚCI ŚWIADKÓW JEHOWY Z POLSKIMI NAPISAMI (kanał rikardopl)

Loading...

WYWIAD ZE ŚWIADKIEM JEHOWY

WYWIAD ZE ŚWIADKIEM JEHOWY
(fragment wywiadu)

Dzisiaj mówią i piszą wiele negatywnych opinii o Świadkach Jehowy. Jak odnosicie się do tych doniesień w mediach?

To, co mówią i piszą dzisiaj w mediach o Świadkach Jehowy nie jest dla nas żadnym zaskoczeniem. (...) Chrystus powiedział: „(…) Jeżeli mnie prześladowali, was też będą prześladować; (Jana 15:20) Jeśli ludzie Chrystusowi przypisywali szereg niedociągnięć i wad, tym bardziej nie dziwi, że o Świadkach Jehowy mówią i piszą w sposób negatywny.

(całość czytaj w zakładce powyżej: WYWIAD ze ŚJ)

DRABINA W JASKINII LWÓW

DRABINA W JASKINII LWÓW
zwiastun długi

DRABINA W JASKINII LWÓW

DRABINA W JASKINII LWÓW
zwiastun krótki

O "PRZEKŁADZIE NOWEGO ŚWIATA"

O "PRZEKŁADZIE NOWEGO ŚWIATA"
«Przekład Nowego Testamentu dowodzi, że w tej organizacji [tzn. Świadkowie Jehowy - przyp. tłum.] są specjaliści, którzy mają odpowiednie kompetencje do rozwiązywania problemów, jakie stwarza przekład biblijny» («ANDOVER NEWTONQUARTERLY»)

kliknij zdjęcie, żeby przeczytać inne opinie (zdjęcie własne)

O TRANSFUZJI KRWI

O TRANSFUZJI KRWI
opinie lekarzy z całego świata, streszczenie filmu (kliknij zdjęcie, aby przeczytać artykuły)

MEDYCYNA BEZ KRWI W ARMII USA

MEDYCYNA BEZ KRWI  W ARMII USA
Departament Obrony USA przeznaczył 4,7 mln dolarów na szkolenie lekarzy wojskowych w metodach leczenia bez użycia krwi

(zdjęcie You Tube)

BEZKRWAWA MEDYCYNA

BEZKRWAWA MEDYCYNA
SZPITAL I CENTRUM MEDYCZNE ENGLEWOOD - współpracuje z armią USA w dziedzinie bezkrwawej chirurgii i medycyny

(zdjęcie You Tube)

H. HIMMLER O ŚWIADKACH JEHOWY

H. HIMMLER O ŚWIADKACH JEHOWY
"Świadkowie Jehowy są (...) niewiarygodnie stanowczy, nie piją i nie palą, są niezwykle pracowici i ze wszech miar uczciwi, dotrzymują danego słowa, (...) nie mają obsesji na punkcie bogactwa i dobrobytu..." (zdjęcie z Wikipedii)

PSYCHOLOG O ŚJ

PSYCHOLOG O ŚJ
fragment procesu w Rosji

(zdjęcie You Tube)

WKŁAD W DEMOKRACJĘ

WKŁAD W DEMOKRACJĘ
«Walcząc w obronie swoich praw obywatelskich Świadkowie Jehowy oddali wielką przysługę demokracji, ponieważ w ten sposób w niemałym stopniu przyczynili się do zagwarantowania praw wszystkich mniejszości w Ameryce» (Charles S. Braden, książka «These Also Believe»).

(zdjęcie You Tube)

ARCHIWUM BLOGA

KRAJE / WYDARZENIA

LICZBA ODWIEDZIN

środa, 30 listopada 2011

Kemerowo: dostawca usług internetowych zablokował dostęp do stron Świadków Jehowy

Dostawca usług internetowych "MegaFon-Syberia" w Kemerowie zablokował dostęp do stron internetowych Świadków Jehowy jw.org, watchtower.org, jw-media.org, poinformowało 29 listopada CAI "SOWA" .

Na pytanie jednego z mieszkańców miasta przedstawiciele "MegaFon-Syberia" odpowiedzieli: "Dla waszego własnego bezpieczeństwa wymienione przez państwa strony zostały zamknięte przez firmę [dostarczającą usługi internetowe- przyp. tłum.]".  Spółka odmówiła udzielenia informacji o tym, kto osobiście podjął taką decyzję.

Wcześniej dostęp do stron internetowych Świadków Jehowy został zablokowany w Czuwaszji i Mari El.



źródło: http://www.portal-credo.ru/site/?act=news&id=88144&cf=
wtorek, 29 listopada 2011

DOKUMENT: Ministerstwo Edukacji Baszkirii opublikowało listę potencjalnie niebezpiecznych dla szkół kościołów chrześcijańskich i fałszywych wierzących. Oświadczenie Rady ekspertów ds religii i prawa

W październiku 2011 roku (25.10.2011 № 14-04 \ 122) Wiceminister Edukacji Baszkirii A. Sz. Surin rozesłał pismo do szefów władz oświatowych i dyrektorów placówek oświatowych z ostrzeżeniem o obecności różnych wyznań i nowych ruchów religijnych w instytucjach edukacyjnych. Pismo zawiera otwarte wezwanie do likwidacji szeregu grup religijnych, które są  oficjalnie zarejestrowane w Federacji Rosyjskiej. Pod adresem wielu wyznań kierowane są obraźliwe oceny i opinie.

W piśmie wiceministra wprowadza się pojęcie "zagranicznych organizacji religijnych o przekonaniach destrukcyjnych", których przedstawiciele rzekomo stanowią wielkie niebezpieczeństwo dla naszego kraju. Urzędnik twierdzi, że w kraju funkcjonuje około 100 takich organizacji, a wśród nich - Świadkowie Jehowy, scjentolodzy, Kościół Moona, Kościół Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich (mormoni), zielonoświątkowcy, adwentyści dnia siódmego i baptyści (w zasadzie, wymienione w wykazie uznane wyznania chrześcijańskie - zielonoświątkowcy, adwentyści, baptyści, mormoni są zbliżone do ruchów pseudochrześcijańskich, które uznawane są jako kościoły w większości krajów).

Powołując się na nieznanych ekspertów, psychiatrów, nauczycieli wiceminister Surin zauważa, że wszystkie te stowarzyszenia uznawane w Rosji i zarejestrowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości, rozbijają rodziny, niszczą "wszelkie stosunki społeczne", niszczą tradycje narodowe i kulturę, "świadomość społeczną młodych ludzi", "autorytet tradycyjnych religii."

Urzędnik Ministerstwa Edukacji podkreśla sposób rozpowszechniania poglądów wymienionych wyznań wśród młodzieży i zwraca uwagę na najbardziej "karygodne" metody rozpowszechniania tych przekonań - "wprowadzenie ideologii przybiera formę widowiska scenicznego: muzyki, slajdów, bezpłatnego udostępniania Biblii, i tak dalej". Wszystko to zakrawa na przestępstwo i stanowi jeden z przejawów ekstremizmu.


Oburzenie wiceministra wywołuje fakt, że grupy religijne dążą do poprawy stosunków z władzami lokalnymi, a także z instytucjami edukacyjnymi. W związku z tymi nowymi żądaniami, zgodnie z którymi cały szereg wyznań zasługuje na obelgi i upokorzenie, wiceminister domaga się przestrzegania prawodawstwa w dziedzinie edukacji i zezwolenia na działalność edukacyjno-szkoleniową jedynie na podstawie pisma z rekomendacją ministra lub wiceministra (co samo w sobie jest poprawne, ale zasadniczo zalecenie ministra w tym przypadku proponuje zmianę prawa).
Ponadto, w piśmie wymienia się obszary, w których wierzący "destrukcyjnych", "nietradycyjnych" wyznań będą podlegały segregacji. W szczególności wiceminister twierdzi, że Departament Edukacji i szkoły powinny  kierować uczestników na konkursy, zawody i innych dziecięce oraz pedagogiczne przedsięwzięcia tylko w porozumieniu z Ministerstwem Baszkirii, to jest w świetle przepisów i ograniczeń niniejszego listu.

W końcu na spotkaniach nauczycieli i godzinach zajęć, jak również różnego rodzaju spotkaniach, na wniosek ministerstwa należy przeprowadzić akcję edukacyjną na temat szkodliwości tych "destrukcyjnych ideologii" dla młodych ludzi.

Należy zauważyć, że wiceminister edukacji A. Sz. Surin powołuje się na pismo szefostwa FSB Białorusi № 10/05 \ 7733 z 05.08.2008, który zawiera analizę sytuacji w zwalczaniu ekstremizmu w kraju. W piśmie tym mowa jest dosłownie o tym, że "stwarzającymi zagrożenie" są "zagraniczne organizacje religijne o przekonaniach destrukcyjnych". Ponadto powołując się na Federalną Służbę Bezpieczeństwa Białorusi dokument zwraca uwagę, że wielu członków tych organizacji, chociaż nie wymienia sie ich z nazwy, rzekomo odmawiają kształcenia się w placówkach oświatowych i służby w Siłach Zbrojnych (jeśli chodzi na przykład o Świadków Jehowy, wiadomo, że preferują oni alternatywną służbę cywilną, ale to nie jest przestępstwem).

(...)

W Republice działa Rada do spraw stosunków między państwem a związkami wyznaniowymi, która zawsze była źródłem pokoju, tolerancji i gwarantem władzy społecznego partnerstwa władz wspólnot religijnych, wzorem dla wielu innych podmiotów Federacji Rosyjskiej.

Jednakże, ponieważ dochodzi do obrazy stowarzyszeń religijnych, które funkcjonują w Rosji całkowicie zgodnie z prawem, a wiele z nich stanowi część historycznego dziedzictwa chrześcijańskiej historii naszego kraju (np. baptyści, zielonoświątkowcy i adwentyści, jednak Mormoni przybyli do Rosji przed rewolucją 1917 roku, a Świadkowie Jehowy byli prześladowani za czasów stalinowskich), to list otwarty Ministerstwa Edukacji Narodowej jest przejawem publicznego podżegania do nienawiści religijnej i wrogości w Republice Baszkirii. Propaganda niższości jakichkolwiek religii, wyznań, obywateli Rosji na podstawie ich przynależności do jakiejkolwiek ideologii religijnej jest poważnym i bezpośrednim naruszeniem Konstytucji FR, ustawy o wolności sumienia i związków wyznaniowych, Ustawy o przeciwdziałaniu działalnosci ekstremistycznej w Federacji Rosyjskiej.
W związku z tym w imieniu Rady Ekspertów ds. religii i prawa, naszych kolegów, religioznawców, prawników i wierzących w regionach, proszę o przyjęcie tego oświadczenia Rady jako list otwarty do opinii publicznej i mediów oraz oficjalne odwołanie do Prokuratora Generalnego Federacji Rosyjskiej i Prokuratury Republiki Baszkirii z prośbą o kontrolę działalności Ministerstwa Edukacji Baszkirii w kwestii naruszenia prawodawstwa Federacji Rosyjskiej o przeciwdziałaniu działalności ekstremistycznej.

Działalność Ministerstwa Edukacji Baszkirii prowadzi do tworzenia statusu dzieci drugiej kategorii w szkołach i [przebieg] dochodzenia w tej sprawie będzie poddany publicznej kontroli - religioznawców, prawników i przedstawicieli mediów.

Roman Łunkin, prezes Rady Ekspertów ds. religii i prawa, starszy pracownik naukowy Instytutu Europy RAN

Opublikowano na stronie internetowej "Religia i Prawo", 28 listopada 2011 roku




źródło: http://www.portal-credo.ru/site/?act=news&id=88137&type=view
poniedziałek, 28 listopada 2011

Świadek Jehowy aresztowany za obrazę kapłana


28 listopada sąd powiatu w Malatii-Sebastii skazał członka organizacji "Świadkowie Jehowy" Andranika Makwiecjana na 6 miesięcy pozbawienia wolności.


Uznano go za winnego znieważenia osoby duchownej, zagrażającej wykonywaniu prawnie uzasadnionej działalności kapłana na terytorium należącym do cerkwi.

15 maja w prasie pojawiła sie informacja, że sprawujący usługi w cerkwi w Malatyi Ojciec Esai Artenyan (na zdjęciu) zabronił członkom organizacji religijnej "Świadkowie Jehowy" Andranikowi Grigoryanowi i Samuelowi Makwiecjanowi prowadzić agitacji w obrębie cerkwi, po czym pod adresem kapłana zostały skierowane groźby.


źródło: http://www.epress.am/ru/2011/B.html
czwartek, 24 listopada 2011

Siergiej Burianow: Na podstawie naszego "antyekstremistycznego" prawodawstwa można skazać [dosłownie] każdego i za wszystko

Siergiej Burianow, dr adiunkt, współprzewodniczący Rady Instytutu Wolności Sumienia 
Zdjęcie: Juliana Kim. The Epoch Times (The Epoch Times)
(w wywiadzie nie ma bezpośrednich odniesień do Świadków Jehowy, ale omawiane zagadnienia ilustrują działanie mechanizmu prześladowań religijnych w Rosji w ogóle, a więc również [a nawet w szczególności] tego wyznania - przyp. tłum.)

Сергей Бурьянов, кандидат юридических наук, ведущий научный сотрудник, сопредседатель Совета Института свободы совести. Фото: Ульяна Ким/Великая Эпоха (The Epoch Times)
Minęło dziewięć lat od momentu, jak przyjęto ustawę "O zwalczaniu działalności ekstremistycznej". Jednakże ani ustawa, ani inne przepisy nie określają, czym tak naprawdę jest "ekstremizm". A to pozwala urzędnikom różnych szczebli obwiniać o "ekstremizm" każdego, [kto ich zdaniem na takie miano zasługuje - przyp. tłum.].

W wywiadzie z kandydatem nauk prawnych, czołowym pracownikiem naukowym, współprzewodniczącym  Rady Instytutu ds wolności sumienia, Siergiejem Burianowem zapytaliśmy o stosowanie ustawy "antyekstremistycznej", które często przybiera formę walki z opozycją.
 
- Sergieju Anatolijewiczu, w swojej pracy "Systemowa korupcja w stosunkach ze związkami wyznaniowymi" już w 2003 roku powiedział Pan, że władze poprzez  naruszanie Konstytucji Rosji przyczyniają się do [powstawania w państwie przesłanek do rozwoju] przestępczości. W jakim stopniu sytuacja uległa zmianie od tamtej pory? 

S.B: Niestety, wszystko rozwinęło się dokładnie w tym kierunku, o którym napisałem w 2003 roku. Jedyną rzeczą, która się [tak naprawdę] zmieniła to fakt, że te bezprawne tendencje, które zwyczajnie zostały zaplanowane, w dużej mierze zostały wypełnione treścią, a nawet otrzymały potwierdzenie [przez odpowiednie zapisy] legislacyjne. 
Na przykład, jeśli w 2003 roku pojawiła się tendencja do nielegalnego przeniesienia własności niektórych organizacji religijnych, to w niedalekim czasie wspomniany przekaz przyjął się w szerokim zakresie. Ponadto w ubiegłym roku została uchwalona antykonstytucyjna ustawa federalna "O przeniesieniu własności organizacji religijnych wykorzystywanego dla celów religijnych mienia należącego do państwa lub gminy", sankcjonując [w ten sposób wspomnianą] tendencję.

- Proszę wyjaśnić, jak "wolność religijna zastępuje wolność sumienia, prawa do zrzeszania się - prawa człowieka, ideologia - religię, i jak w wyniku tego priorytet prawa ustępuje pierwszeństwa polityce, interesowi elit rządzących i religijnych"? 
S.B: Tak, oczywiście, że wyjaśnię, ponieważ jest to kwestia kluczowa. Poruszymy przy tym naukowe i teoretyczne aspekty tego problemu, aby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.
Doszedłem do wniosku, że u podstaw bezprawnych prześladowań wspólnot religijnych w Rosji leży słabe naukowe opracowanie tego problemu. Konstytucja Rosji gwarantuje każdemu «wolność sumienia», przecinek «wolność religii». Jak te pojęcia wzajemnie się do siebie odnoszą? Tego nie napisano. Okazuje się, że są one tak samo ważne. 
Dalej mowa jest o prawie do wyznawania, indywidualnie lub wspólnie z innymi wyznawania dowolnej religii lub nie wyznawania żadnej, do swobodnego wyboru, posiadania i dzielenia się swymi przekonaniami religijnymi oraz innymi i zgodnie z nimi postępować. Ale w praktyce wolność sumienia sprowadza się do prawnej regulacji wolności religii, a ściślej biorąc, działalności związków wyznaniowych. 
A co mówią przepisy prawa międzynarodowego? Brzmią one następująco: wolność myśli, sumienia i religii. I znowu, co te podstawowe pojęcia określają i w jakim są ze sobą związku? Ani w orzecznictwie, ani w środowisku naukowym nie ma jednoznacznej odpowiedzi. 
I tu wkraczamy w bardzo głębokie pytanie o zakres prawnej definicji "religii". Okazuje się, że nie ma prawnej definicji religii i nie sposób jej stworzyć. Z jednej strony, istnieje problem zdefiniowania religii, ale z drugiej strony - zasada prawna, że nie można regulować tego, co nie jest prawnie zdefiniowane i nie ma jasnych kryteriów prawnych.
Co w związku z tym? Jeśli nie ma definicji, oznacza to, że struktury państwowe w państwie prawa nie mogą i nie powinny określać ani regulować tej dziedziny.
- Tym nie mniej tak właśnie się dzieje? 
S.B: Rzecz w tym, że jeśli środowisko naukowe i społeczeństwo pozwalają na regulacje  tego, czego zdefiniować się nie da, w efekcie mamy to, co mamy. W najlepszym przypadku - przepisy te nie działają, a w najgorszym dochodzi do naruszenia praw człowieka, konfliktów i tym podobnych.
Coś podobnego daje się zaobserwować w związku z "walką antyekstremistyczną". Prawo zostało przyjęte w 2002 roku, i jak do tej pory niezbyt sprawnie ono funkcjonowało. Dopóki w 2008 roku nie stworzono odpowiednich struktur nadzoru w zakresie wszystkich podmiotów Federacji, w systemie ​​MSW, FSB, prokuratury i tak dalej. 
Od tego momentu bezsensowna i bezlitosna walka "antyekstremistyczna" zaczęła przybierać zasięg ogólnokrajowy. Na przykład, aby było jasne, dlaczego nie możemy regulować tego, co nie jest zdefiniowane. Proszę sobie wyobrazić coś takiego, jak pojęcie "czarownica". Oczywiście, że nie ma prawnego pojęcia "czarownica", ale jeśli przyjąć odpowiednią ustawę, i są struktury zdolne do jej realizacji, to kto będzie starał się dowodzić, że "czarownice" nie istnieją?
 - Tak zaczyna się "polowanie na czarownice". 

S.B: No, oczywiście, i służby bezpieczeństwa będą je łapać z coraz większym zaangażowaniem. Coś podobnego dzieje się w wypadku tak zwanej „walki antyekstremistycznej."
Wróćmy do definicji religii i problemu wzajemnych relacji [pewnych] kluczowych pojęć. Większość naukowców zgadza się, że wolność sumienia odnosi się do wolności religii tak w całości jak i w części. Ja osobiście uważam, że wolność wyznania zawiera się w wolności sumienia. 
Ale w prawie międzynarodowym i rosyjskim, szerokie pojęcie wolności sumienia bywa zawężane do wolności religijnej i praktykowania religii. 
W rezultacie, tą wąską, nie dającą się prawnie określić, sferę regulują (...) instytucje państwowe.

- No dobrze, a gdy religia zastępuje ideologię? 
S.B: Tak się dzieje, gdy władza wykorzystuje doktryny danej religii jako ideologię państwową. W znacznej mierze właśnie tak się dzieje w dzisiejszej Rosji. I to pomimo faktu, że Konstytucja Rosji gwarantuje całkiem wyraźnie ideologiczną różnorodność i świeckość państwa. 
Należy zauważyć, że normy, które wzmacniają wolność sumienia i różnorodność ideologiczną są ze sobą wzajemnie powiązane. Oznacza to, że naruszanie wolności sumienia i świeckości państwa nieuchronnie prowadzi do naruszenia różnorodności ideologicznej, rzeczywistego ustanowienia, jako obowiązującej, państwowej ideologii klerykalnej. 
- Jeśli nie ma definicji religii, co wobec tego nazywa się "sekciarstwem"?
S.B: A, to zupełnie inny, obszerny temat. Jeśli zaczynamy rozumieć, widzimy, że pojęcie to pochodzi z dziedziny teologii i przeniknęło do naszego życia. I ta koncepcja nie jest neutralna, a ma raczej bardzo wyraźny, negatywny charakter. 

W rzeczywistości w naszym kraju jest to dziś społeczna etykieta [o charakterze negatywnym] i wywołuje ona u większości ludzi nietolerancję. Nie możemy zakazać jednej organizacji religijnej nazywać tym słowem innych, ale jego stosowanie w sferze publiczno-prawnej jest niedozwolone. 

To słowo ma właściwe znaczenie tylko w sferze teologicznej. Wszystkie nauki religijne roszczą sobie prawo do prawdy ostatecznej. W związku z tym nazywają one wszystkich innych "nieprawdziwymi", "heretykami", "wzniecającymi podziały", "sekciarzami" lub innymi podobnymi określeniami. 

Poza tym problem nieprawidłowych pojęć, to jest poważny jest problem nieprawidłowego powiązania sfery ideologicznej i działań niezgodnych z prawem. Chodzi o nieprawidłowe pojęcia prawne "ekstremizmu religijnego", "terroryzmu islamskiego", itp. 

Jednak, stróże prawa nie zdają sobie z tego sprawy i nadal je ze sobą łączą. W rezultacie mamy to, co mamy. Zwyczajnie, prześladowania za opozycję polityczną. 

Nie możne być "ekstremizmu religijnego" tam, gdzie pociąga się do odpowiedzialności za bezprawne działania, nie myśli przestępcze. 

Wychodzi na to, że ścigani są ludzie, którzy nie tylko nie popełnili żadnych nielegalnych działań, ale nawet się nie zgromadzali. 

- Innymi słowy, prawo "antyekstremistyczne"  wpływa bezpośrednio na pozbawienie praw jednostki do swobody wyznawanej religii?

S.B: Rzeczywiście, Takie prawodawstwo pozwala pociągnąć do odpowiedzialności kogokolwiek i za cokolwiek. Przyjęło się, że pojęcie "ekstremizm" (z franc. extremisme, z łac. extremus - ekstremalny) oznacza skłonność do skrajnych poglądów i działań. Ale skrajnych - w stosunku do czego? To powinien być punkt odniesienia. I może on być różny.

Powiedzmy, że ja nie palę, ale mój sąsiad pali 20 paczek dziennie, który z nas jest ekstremistą? Z mojego punktu widzenia, będzie to wyglądało tak, a z jego punktu widzenia - inaczej. W ogóle, to ocena pojęcia, niekoniecznie właściwa pod względem  prawnym. 

- Sergieju Anatolijewiczu, chciałbym Pana zapytać, w związku z powyższym, żeby wypowiedział się Pan na temat ponownego rozpatrzenia sąd Pierwomajskiego sądu w Krasnodarze roszczenia prokuratury w sprawie uznania za literaturę ekstremistyczną książki "Zhuan Falun" i innych materiałów dotyczących interesów rosyjskich zwolenników praktyki duchowej "Falun Gong", o czym już wcześniej pisaliśmy. Jest to pokojowa praktyka i jej zwolennicy nie mają zamiaru sprzeciwiać się władzy, a jednak ich wiara posądzana jest o "ekstremizm". Czy możemy powiedzieć, że walka z "ekstremizmem" otrzymała legislacyjne potwierdzenie w polityce państwa? 

S.B: To, co spotkało praktykujących Falun Gong, jest bezpośrednią konsekwencją polityki państwa, ponieważ od 2000 roku, to niewłaściwe z punktu widzenia prawnego pojęcie nie miało swojego potwierdzenia w prawodawstwie. A kiedy w 2002 roku przyjęto ustawę federalną "O przeciwdziałaniu działalności ekstremistycznej", okazało się, że nie dano definicje kluczowych pojęć "ekstremizmu", okazało się możliwe wykorzystania jej w każdej sytuacji i według uznania organów ścigania. 

Moim zdaniem, w wypadku publikacji "Falun Gong", ich uznanie [za ekstremistyczne] oznacza wzmocnienie współpracy rosyjsko-chińskiej, która określiła ograniczenia nielegalnej działalności Falun Gong w Rosji. 

- Czy widzi Pan związek pomiędzy walką z "ekstremizmem" a korupcją polityczną? 

S.B: Oczywiście, siła sprawcza tych procesów legislacyjnych i realnej polityki leży w sferze korupcji we wzajemnych stosunkach między państwem i związkami wyznaniowymi, co wyraża się w korzystaniu z uprawnień organizacji religijnych do celów politycznych. 

Dzieje się tak nie tylko w Rosji, ale także na całym świecie. Jest to motorem bezmyślnej i przestępczej walki z "ekstremizmem", a w rzeczywistości z opozycją.

Pamiętam, że pytałem człowieka, który uczestniczył w pracach nad opracowaniem i przyjęciem tego "antyekstremistycznego" prawa, nie zawierającego definicji podstawowych pojęć, czemu zostało ono jednak przyjęte? Odpowiedział, że oczywiście, ponieważ taka była wola polityczna.

Oznacza to, że gdy trzeba było przyjąć tę ustawę, nikt nie uwzględnił żadnej techniki legislacyjnej ani Konstytucji ... 

Cały współczesny światowy system polityczny opiera się na sojuszu religii z polityką. A globalne problemy, które zagrażają samemu istnieniu cywilizacji, są w dużej mierze konsekwencją tego nienaturalnego związku. 

Rodzi się więc pytanie, które dzisiaj zadaliśmy, bardzo ważne, które ma wiele wymiarów, w tym cywilizacyjny. Aby państwa zdołały znaleźć sposoby rozwiązania problemów globalnych, skutecznie współpracować i żeby nasza cywilizacja zdołała przetrwać, koniecznie trzeba rozróżnić to, co nazywamy religią i polityką. 

A realizacja wolności sumienia jako wolności wyboru ideologii i państwa świeckiego (jako neutralności światopoglądowej) stanowi łagodny ewolucyjny mechanizm wymienionego rozróżnienia.
źródło: http://www.epochtimes.ru/content/view/55123/54/
środa, 23 listopada 2011

DOKUMENT: "W kraju Krasnodarskim usiłuje się uzupełnić listę materiałów ekstremistycznych". Informacja prasowa Centrum Administracyjnego Świadków Jehowy w Rosji

22 listopada 2011 roku sąd okręgowy kraju Krasnodarskiego rozpoczął rozpatrywanie roszczenia prokuratora J. Jaroszenki o uznanie za "ekstremistyczne" jeszcze jednej religijnej książki Świadków Jehowy - "Składajmy dokładne świadectwo o Królestwie Bożym", szczegółowo analizującej Dzieje Apostolskie z Nowego Testamentu. W swoim wniosku prokurator opiera się na badaniach przeprowadzonych przez specjalistów z Krasnodarskiego Laboratorium Kryminalistycznego.

Warto zauważyć, że publikacja ta była przedmiotem badań L. Arajewej, M. Janickiego, M. Osadczewa, specjalistów z Uniwersytetu Państwowego w Kemerowie, co stało się znane po fakcie, jak na podstawie ich pracy wiele publikacji zostało uznanych za "ekstremistyczne". Jednakże w odniesieniu do niniejszej publikacji ci eksperci kemerowscy w 2010 roku stwierdzili, że "nie zawiera ona porównań i analogii, sformułowanych tak, aby przedstawić w negatywnym świetle, zniechęcających do jakiejkolwiek religii, jak również jej wyznawców". Jednak eksperci sądowi z Krasnodaru, Ałła Bohomaz i Jekatierina Karłowa cytują fragmenty z książek, które ich zdaniem świadczą o przejawach nienawiści i wrogości. Oto jeden z nich:

Cytat z książki:  ... „W naszych czasach duchowni chrześcijaństwa też nieraz podżegają motłoch do napaści na Świadków Jehowy. Zarzucając im działalność wywrotową i zdradę, podburzają przeciw nim władze. I tak jak to było w I wieku, współcześni prześladowcy również kierują się zazdrością. Ale prawdziwi chrześcijanie nie szukają kłopotów. Zależy nam na spokojnym prowadzeniu działalności, więc jeśli to możliwe, unikamy konfrontacji z rozzłoszczonymi, nierozsądnymi ludźmi. W razie potrzeby opuszczamy niebezpieczne miejsce i wracamy dopiero wtedy, gdy sytuacja się ustabilizuje.” (str. 136 w książce). Wniosek eksperta: „W tekście książki "Składajmy dokładne świadectwo o Królestwie Bożym" można stwierdzić znamiona wrogości do chrześcijańskiego duchowieństwa, oskarżanie go o podżeganie przeciwko Świadkom Jehowy. Jednocześnie w opisie członków Świadków Jehowy wykorzystuje się szereg pozytywnych cech: unikanie konfliktu w sytuacji prowokacji ze strony tradycyjnych wyznań religijnych. Tak więc w tekście książki "Składajmy dokładne świadectwo o Królestwie Bożym" występuje subtelny język nienawiści ..." (str. 22 ekspertyzy).

„W moim biurku zalega sterta "demaskatorsko-oskarżycielskich" ulotek i artykułów o Świadkach Jehowy, podpisanych przez duchownych, piastujących wszelakie godności kościelne, wzywających władze do ​​ograniczenia naszej swobody religijnej - mówi Grigorij Martynow, rzecznik prasowy Centrum Administracyjnego [Komitetu Oddziału - przyp. tłum.] Świadków Jehowy w Rosji. - Podobnych kampanii w XX wieku było wiele. Jednak teraz nawet publiczne wypowiadanie się o tych faktach historycznych podlega cenzurze. Na podstawie absurdalnych ekspertyz wydaje się wyroki sądowe, a z porządnych ludzi robi się "przestępców"”.

Z poważaniem 
Służba prasowa Centrum Administracyjnego Świadków Jehowy w Rosji


źródło: http://www.portal-credo.ru/site/?act=news&id=87958&cf=
korekta: G.L.

Nowoczeboksarsk: zablokowany dostęp do stron Świadków Jehowy

Dostęp do stron internetowych Świadków Jehowy www.watchtower.org, www.jw.org, www.jw-russia.org i www.jw-media.org został zablokowany w Nowoczeboksarsku, poinformowało 22 listopada CAI "SOWA".

Decyzję, zobowiązującą dostawców internetowych w Republice Mari El do ograniczenia dostępu do stron internetowych Świadków Jehowy, podjął Sąd Miejski w Joszkar-Ole 27 września, ale nic nie wiadomo o podobnej decyzji sądu Republiki Czuwaszji.



źródło: http://www.portal-credo.ru/site/?act=news&id=87957&cf=
poniedziałek, 14 listopada 2011

Nowe materiały Świadków Jehowy zakazane w obwodzie Sachalińskim

11 listopada sąd przychylił się do żądania prokuratury rejonu Makarowskiego w obwodzie Sachalińskim o uznanie za ekstremistyczne dziewięciu materiałów Świadków Jehowy, podaje CAI "SOWА".

Zakazem zostały objęte następujące materiały: [broszura] „Kim są Świadkowie Jehowy?”, [traktat] „Kim jest Jehowa?”, [traktat] „Kres wszelkich cierpień już bliski!”, [Strażnica], „Czy Bóg naprawdę skazuje ludzi na męki w piekle?”, [traktat] „Kto naprawdę rządzi światem?”, [traktat] „Czy ten świat ocaleje?”, „Czy ponosimy odpowiedzialność przed Bogiem? Czy wszystko jest kwestią losu?” [traktat] „Pociecha dla przygnębionych”.

Wszystkie te materiały - to małe traktaty, opublikowane w formacie broszury w niewielkim formacie, zawierające zwięzłe argumenty dotyczące podanych tematów. Traktat o depresji nie zawiera w zasadzie niczego poza radami, żeby więcej spacerować, uprawiać sport i czytać Biblię. Jeden z tych materiałów, „Kto naprawdę rządzi światem?”, był wcześniej rozpatrywany przez sąd i nie został uznany za ekstremistyczny. Jego ponowne rozpatrywanie, a tym bardziej zakaz, byłby niezgodny z obowiązującym prawem.

O zakazie, który według prokuratury, już się uprawomocnił, Świadkowie Jehowy dowiedzieli się, tak jak wszyscy, ze środków masowego przekazu. Stosowne skargi zostaną wkrótce skierowane do sądu.




źródło: http://www.portal-credo.ru/site/?act=news&id=87750&cf=
piątek, 11 listopada 2011

OPINIE: Ekspert rosyjskiego Instytutu Praw Człowieka LEW LEWINSON: «Sprawa Kalistratowa - to pierwszy proces sądowy przeciw Świadkom Jehowy po ich prześladowaniach za czasów Andropowa w Związku Radzieckim»


"Portal-Credo.Ru": Niedawno sąd w Gorno-Ałtajsku podjął decyzję w sprawie na przywódcy lokalnej społeczności Świadków Jehowy Aleksandra Kalistratowa. Tym razem wyrok był skazujący. I nieważne, że jest on dość łagodny - 100 godzin pracy społecznej – tu chodzi o zasadę. Jak może Pan to skomentować?

Lev Levinson: Wyrok wydaje się u nas "w imieniu Federacji Rosyjskiej", dlatego wyrok, który wydał ten sędzia, przynosi wstyd całej Federacji Rosyjskiej. Podobnie jak poprzedni uniewinniający z 14 kwietnia wydany przez sędziego Sokołowską, dla mnie osobiście - i myślę, że dla wielu - był dowodem na to, że rosyjskim systemie sądowym zachodzą pozytywne zmiany, i że wśród rosyjskich sędziów są tacy, którzy kierują się prawem sumienia.

Z tego powodu niektórzy mówili, że postanowiono nie doprowadzać do wyroku skazującego, że ​​sędzia "dostał zielone światło". Ale drugi wyrok świadczy o tym, że jest mało prawdopodobne, aby sędzia Sokołowska była "poinstruowana", by ogłosić wyrok uniewinniający – było to rzeczywiście niezależne orzeczenie sądu tym bardziej, wyrok uniewinniający ogłoszono „ze względu na brak znamion przestępstwa".


Oczywiście nie mam zamiaru po raz kolejny tworzyć "czarnej księgi", ale gdyby w Rosji istniała "Czarna Księga Wymiaru Sprawiedliwości", to tacy sędziowie, jak ci, którzy skazali Aleksandra Kalistratowa, by się w niej znaleźli.

Łagodny wyrok nie usprawiedliwia sędziego. Gdyby Kalistratow ponosił jakąkolwiek winę - choć w tym wypadku zabawne jest o czymś takim mówić – to biorąc pod uwagę wszystkie możliwe rodzaje kary wyrok [ten] nie byłby [wcale] taki łagodny.

- Jakie mogą być konsekwencje tego wyroku, niezależnie od tego, czy uznać go za surowy lub łagodny?

- Obecnie wyrok jeszcze się nie uprawomocnił. Oczywiście będzie od niego odwołanie. A jeśli nie uda się go zmienić, zakończyć postępowania karnego i całkowicie uniewinnić Kalistratowa, to pozostaje bezpośrednia droga do Trybunału Europejskiego, którego decyzję można już dziś przewidzieć.

- A jakie będą tego konsekwencje w samej Rosji?

- Jest prawdopodobne, że po tej decyzji będą następne, ponieważ cała uwaga [opinii publicznej] była skupiona na procesie. Wiemy, że w innych regionach trwają już sprawy karne przeciwko Świadkom Jehowy - prawdopodobnie pięć, w różnym stopniu [zaawansowanych]. I, oczywiście, sędziowie w tych sprawach czekali i obserwowali proces w Ałtaju, ponieważ jest to pierwszy [tego rodzaju] proces po prześladowaniach Świadków Jehowy w Związku Radzieckim za czasów Andropowa w latach 1982/83. Od tamtego czasu nigdy nie byli oni uznawani za winnych zarzucanych im czynów karalnych. Oczywiście, dopiero od 1990 roku zaczęto ich rejestrować i dawać im prawa, ale nawet pod koniec ery sowieckiej - za Czernienki, Gorbaczowa – nie było ani jednego wyroku, o ile mi wiadomo z literatury [sądowej], dlatego przypomina to czasy Chruszczowa-Andropowa.

- Jeśli chodzi o reakcję międzynarodową, poza tym, że nasz kraj po raz kolejny będzie musiał zapłacić, jaki będzie to miało wpływ na wizerunek Rosji?

- Rosja zachowuje się w tym przypadku gorzej niż Turcja. Ileż było procesów przeciwko Turcji w związku z działalnością partyjną, prześladowaniami Kurdów, w związku z nadużyciami policji – były ich całe dziesiątki. Również tam [Świadkowie Jehowy] regularnie płacili i nie mogli liczyć na zmianę wyroków. Jednak Turcja mimo wszystko nie jest mocarstwem ani stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa i tak dalej.
Rosja obecnie pozwala sobie na lekceważenie decyzji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, co pokazuje  ​​praktyka realizacji tych decyzji. Jeśli chodzi o pieniądze, są to dość pokaźne sumy. Ale w porównaniu ze wszystkimi naszymi wydatkami administracyjnymi i wojskowymi, są to oczywiście, grosze [kopiejki]."Pieniądze płacimy, a reszta, to już nie nasza sprawa".

Wiemy, że w konsekwencji decyzji w sprawie Świadków Jehowy w Moskwie, żeby zapłacić - zapłacili, a jakiekolwiek decyzje administracyjne, sądowe po tym nie nastąpiły.

- I jeszcze sprawa Taganroga...

- I sprawa Taganroga. Dotyczy ona nie tylko wolności sumienia. Bardzo rzadko się zdarza, żeby były usuwane przyczyny naruszenia, a nie tylko wypłata odszkodowania dla strony poszkodowanej.

- A więc należy się teraz spodziewać fali podobnych procesów?

- Logicznie rzecz biorąc, wszystko może pójść w tym kierunku. Jest mała nadzieja na to, że ​​decyzja Trybunału Europejskiego będzie miała wpływ na politykę władz rosyjskich – to prawie niemożliwe. Nawet funkcjonujący w ramach aparatu władzy państwowej komisarz do spraw praw człowieka w FR, zajmujący w tej kwestii konsekwentne stanowisko – wypada mu w tym momencie wyrazić uznanie i wyrazić wdzięczność za to, że w w swoich wystąpieniach i spotkaniach z prezydentem, które się odbyły, poruszał temat mniejszości, prześladowań religijnych w Rosji jako temat zasadniczy. Ale władze rosyjskie niewiele sobie z tego robią i nie czują się do czegokolwiek zobowiązane.  

Rozmawiał Włodzimierz Oyvin, 
"Portal-Credo.Ru"


źródło: http://www.portal-credo.ru/site/?act=authority&id=1739
sobota, 5 listopada 2011

W Kijowie przeprowadzоno unikalną operację kobiety będącej Świadkiem Jehowy


5 listopada 2011 | 22:05

                                                 

Unikalna operacja. Lekarze Instytutu Szalimowa usunęli guz raka trzustki bez stosowania tradycyjnego dla takiej operacji przetaczania krwi. Pacjentka kategorycznie odmówiła wykonania tradycyjnej procedury, ponieważ jest ona niezgodna z wyznawaną przez nią wiarą. Na całym świecie wykonano tylko cztery podobne operacje. Szczegóły w relacji Antoniny Marowdi:


"Dzień dobry pani. Jak nasza pacjentka?"

 

Przed dwoma tygodniami życie Iriny wisiało na włosku. Diagnoza guza raka trzustki wymagała natychmiastowej operacji chirurgicznej. Ale kobieta, należąca do chrześcijańskiego ruchu „Świadkowie Jehowy” powiedziała, że religia nie pozwala jej zaakceptować tradycyjnej formy leczenia.



[Irina Witienko, pacjentka oddziału chirurgii raka trzustki]

„Rozmawialiśmy z panem profesorem o operacji i o tym, że skoro musi się odbyć, to musi być bez [podania] krwi. Opieramy się na Bożych zasadach, a według nich nie przyjmujemy krwi, która opuszcza nasz organizm. Ponieważ została wylana i jest nieczysta." 


Przy operacji usunięcia takiego guza zwykle potrzeba co najmniej 1 litr krwi, ale jak pokazuje praktyka można uniknąć niepotrzebnego krwawienia. Kobieta podpisała odmowę przyjęcia transfuzji krwi. 


[Antonina Marowdi, reporterka]

Personel szpitala znalazł się w trudnej sytuacji. Nie mogli odmówić pacjentce operacji, ale też i nie chcieli. Znaleźli wyjście. Zastosowali kilka innowacyjnych technik, ale to też było związane z bardzo dużym ryzykiem.


"Chirurdzy - włoski, japoński i ukraiński przygotowywali się przez pięć dni. Teraz Władimir Michajłowicz przeprowadza identyczną operację. Dwa tygodnie wcześniej chirurdzy walczyli o każdą kroplę krwi. Operacja trwała ponad osiem godzin."


[Władimir Kopczak, ordynator chirurgii raka trzustki i chirurgii rekonstrukcyjnej  dróg żółciowych].

[przybliżone tłumaczenie] - „W trakcie trwania operacji usunięcia guza staramy się zatamować upływ krwi ze wszystkich możliwych organów. Dzięki temu usunięcie guza odbywa się praktycznie bez utraty krwi.” 

Działania lekarzy uważnie obserwowali przyjaciele Iriny ze zboru, wśród nich córka kobiety (...) Dziewczyna mówi, że nie martwiła się pomimo krytycznego stanu mamy.

[Natalia Witienko, córka pacjentki]

"Po prostu postanowiliśmy zaufać Bogu".

Przebieg leczenia po operacji był bardzo skomplikowany dla lekarzy i dla samej Iriny. Pięć dni leżała na oddziale intensywnej terapii. Dzięki lekarzom udało się ją uratować.

[Nina Dawidienko, szefowa anestezjologii]

"Pojawia się pytanie o śmierć i życie... To nienormalne uczucie. Doskonale wiesz, że możesz pomóc podając krew, ale nie masz prawa tego zrobić i gdyby zdarzyło się coś poważnego... To bardzo trudna sytuacja."

Minęły już dwa tygodnie po operacji. Teraz Irina czuje się dobrze. Podczas operacji kobieta straciła zaledwie 100 ml krwi. Jest to obecnie - według lekarzy - unikalny przypadek.

reporterka: Antonia Marowdi
operator kamery: Aleksiej Szmatow
"Wiadomości", kanał Inter

źródło: http://www.youtube.com/watch?v=141xItvW0ZY
           http://i-news.kz/news/2011/11/06/6126100.html
piątek, 4 listopada 2011

KONFERENCJA PRASOWA: Osądzili...

Płaton PROCHOROW 

W Moskiewskim Niezależnym centrum prasowym 3 listopada 2011 roku, w przeddzień Dnia Jedności Narodowej, odbyła się konferencja prasowa, której powodem było zdarzenie będące kolejnym świadectwem uznania absurdu za normę.
W związku z tym jeden z sędziów Gorno-Ałtajskiego sądu miejskiego bardzo „trafnie” wybrał ten dzień, aby doprowadzić do skazania przy ... całkowitym braku jakichkolwiek podstaw dla zarzutów i okoliczności świadczących o winie oskarżonego. Nie udowodniono żadnego z zarzucanych mu przez prokuraturę czynów; ekspertyza, na podstawie tekstu której spreparowano oskarżenie, była przeprowadzona przez nieuprawnioną do jej przeprowadzenia instytucję i bez udziału kompetentnych specjalistów; w trakcie postępowania sąd dopuścił się szeregu naruszeń prawa procesowego.
Jak nietrudno się domyślić, chodzi o wydanie wyroku skazującego wobec wierzącego, należącego do "niewłaściwej", w oczach skorumpowanych urzędników, religii Świadków Jehowy, Aleksandra Kalistratowa, z zasądzeniem na jego rzecz 100 godzin prac społecznych.
W konferencji prasowej wzięli udział adwokat A. Kalistratowa, Wiktor Żenkow, przedstawiciel Komisarza ds. Praw Człowieka w Federacji Rosyjskiej, Michaił Odincow i występujący w procesie ekspert doktor nauk filozoficznych,  profesor Aleksiej Nagowicyn.
To ciekawe, że pomimo zadziwiającego cynizmu zaistniałej sytuacji, żaden z uczestników konferencji nie dał po sobie poznać, że absurdalny wyrok był dla nich zaskoczeniem. W tym momencie - w nawiązaniu do stereotypowych oczekiwań obywateli, rozpoczął swoje wystąpienie adwokat Wiktor Żenkow. Obrońca zwrócił uwagę na to, że w toku postępowania sądowego w tych momentach, kiedy zdemaskowano oszustwo urzędników lub wykazano uchybienia takich lub innych twierdzeń „rzekomych” ekspertów, dla ludzi nie było całkiem oczywistym to, czy sprawa zmierza do ponownego uniewinnienia Kalistratowa. Przeciwnie, większość z nich była wcześniej prawie przekonana, że pomimo wyraźnego braku winy oskarżonego i niemożności jakiegokolwiek uzasadnienia aktu oskarżenia, wyrok będzie skazujący. "Zobaczycie, - mówili obecni na posiedzeniach sądu – i tak go skażą, bo tak im przykazano ..."
Wszystko wskazuje na to, że czynniki administracyjno-polityczne traktują kampanię przeciwko Świadkom Jehowy jako pokazową w globalnej kampanii antykultystycznej, zorganizowanej w Rosji w odniesieniu do szeregu religii. Nie ulega wątpliwości, że w stosunku do tych właśnie wierzących zastosowano metodę, jeśli tak można powiedzieć, "kompleksowego prześladowania" na terytorium całego kraju poprzez organizowanie prowokacji przy pomocy elementów antyspołecznych, propagandy antykultystycznej pod płaszczykiem "prawosławnych misji" i systematycznego nacisku w sądach poprzez ferowanie nieuzasadnionych niczym wyroków skazujących. 
(...)
Pozwoliło to rosyjskim sądom "robić dobrą minę do złej gry", ponieważ, przy rozpatrywaniu skargi, ETPC zawsze stwierdzał "pomyłki sądowe", a nie "celowy błąd." 
Ale tym razem, Gorno-Ałtajskiemu sądowi miejskiemu udało się ustanowić precedens, w którym zwyczajnie nie może być żadnych "pomyłek sądowych", ponieważ materiały sprawy to jedno, a wyrok – to drugie. Wyrok jest taki a nie inny, bez względu na różne „zmiany”, czy to w prawie, moralności czy w zdrowym rozsądku.
Jest oczywiste, że słowa adwokata: "Wyraźnie wykazaliśmy bezpodstawność zarzutów i uważamy wydany dzisiaj przez sąd werdykt za niesprawiedliwy… Jesteśmy zdeterminowani domagać się zmiany wyroku i pełnej rehabilitacji niewinnego człowieka" – To jedyne słowa, jakie nasuwają się po zaistniałym zdarzeniu.
Wystąpienie profesora Aleksieja Nagowicyna, które rozpoczęło się od wskazania jeszcze innego oczywistego paradoksu, poświęcone było ogólnej analizie tego, co się stało w zestawieniu z szeroko pojętymi problemami kraju. Paradoksem było to, że republika Gorno-Ałtaju wyrokiem sądu sprzecznym z prawem federalnym wykazała lekceważenie dla tegoż. Dlatego łatwo przyjąć, że nawet jeśli administracyjnie należy ona do Federacji Rosyjskiej, to w sensie prawnym do niej nie należy. Prosta logika pozwala przypuszczać, że w konsekwencji, nie jest ona uprawniona, by sądzić obywatela rosyjskiego według jakiegoś swojego prawa.

W kwestii "ekspertyzy", której wyniki stanowiły podstawę do sformułowania aktu oskarżenia, Nagowicyn zwrócił uwagę na uderzające podobieństwo tekstów "ekspertów" z brzmieniem aktu oskarżenia. Można odnieść wrażenie, że pod względem językowym i stylistycznym teksty były pisane przez jedną osobę i zostały mechanicznie powtórzone, ale trudno określić, co było pierwotnym źródłem. Jeśli do tego uwzględnić niezwykle niski poziom samej ekspertyzy, w której wśród uznanych za "ekstremistyczne" fragmentów dominują cytaty z Pisma Świętego, cenionego zarówno przez chrześcijan, Żydów i muzułmanów, to należy uznać precedens prześladowania Świadków Jehowy, nawet jeśli niewygodny, za próbę "ataku" na ... Biblię, Koran, Torę.
Niemożliwe jest całkowite wykluczenie takiego absurdu, jak uznanie tych zabytków i innych tekstów religijnych za "ekstremistyczne". Ale można by się powołać na pewien konkretny przykład w postaci oskarżenia przed sądem o "ekstremizm" zabytku starożytnej religijnej kultury indyjskiej, "Bhagavad Gity". Dlatego wymuszanie stanu absurdu w postępowaniu sądów w ślad za podobnymi tendencjami w różnych innych dziedzinach administracji w kraju, wydaje się wskazywać na celowe działanie lub bezmyślność.
Jako ilustrację tej sytuacji profesor przypomniał niedawne "przypisanie" znanym funkcjonariuszom kościelnym pewnych zachowań opisanych w powieści W. Nabokowa uznanych za "propagandę pedofilii" i zalecił spojrzeć na to z bardziej obiektywnego punktu widzenia obserwatora. Jeśli przez dziesięciolecia (a nawet po, kapłan zauważył w powieści coś, co mogłoby się odnosić do "niego samego"), przesłanie pisarza rosyjskiego nie wzbudzało i nie wzbudza podobnych fobii u nikogo więcej, w tym także ekspertów, łatwo zauważyć, że człowiek mógł tam dostrzec tam coś, czego tak naprawdę tam nie ma. Możliwość wyjaśnienia tej okoliczności jest stosunkowo prosta: albo człowiek wyraził nieuczciwą opinię, i wówczas należałoby sprawdzić, czy ktoś go do tego zmusił lub przekupił. Albo też człowiek jest chory i chorobliwa opinia dotyczy jakichś informacji, skłaniając do jej wyrażenia na forum publicznym. W obu przypadkach, według profesora, mamy do czynienia z bardzo poważnym problemem, który wymaga natychmiastowej interwencji, w przeciwnym bowiem razie skutki mogą być bardzo nieprzyjemne dla wszystkich.
W odniesieniu do zaistniałego incydentu, przedstawiciel Rzecznika Praw Człowieka w Federacji Rosyjskiej, Michaił Odincow zaznaczył, że jako obywatel przestrzegający prawa, uznaje fakt takiego orzeczenia sądu, ale nie uważa go za sprawiedliwe. Według niego, trzeba teraz użyć wszystkich środków prawnych w celu ustalenia faktu braku podstaw prawnych do ogłoszenia przez sąd wyroku skazującego w stosunku do wierzącego. Według słów adwokata W. Żenkowa, Aleksander Kalistratow, przy wsparciu obrony powinien odwołać się od wyroku do Sądu Najwyższego Republiki i zwrócić się ze skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Podczas konferencji prasowej, oczywiście przytaczano wiele przykładów świadczących o stronniczości sądu, o najwyraźniej oskarżeniu "na zamówienie", o rażącej niekompetencji opinii biegłych z Kemerowskiego Uniwersytetu Państwowego. Ostatni szczegół, nawiasem mówiąc, skłania do zastanowienia, jakby KemUP był jedyną instytucją szkolnictwa wyższego, który podjął się takiej ekspertyzy, nie mając do tego prawa (…), a to, że inne uniwersytety nie postąpiły podobnie, można śmiało uznać za „pozytyw”.

Jednak "negatywów" jak dotąd jest wciąż nieporównanie więcej. Przy tym nie chodzi nawet o konkretny precedens orzeczenia sądu, delikatnie mówiąc, bardzo dziwnego werdyktu w dziwnych okolicznościach ani o inne podobne przypadki, które nie zawsze mają związek z prześladowaniami organizacji religijnych. Głównym problemem wydaje się postępujące przyzwyczajenie zaangażowanej społecznie części obywateli do dziwnego „dialogu” z administracją.
Obrońcy praw i godności obywateli i całego społeczeństwa w odpowiedzi na rażące pogwałcenie prawa i moralności przez funkcjonariuszy reżimu instytucji uprawnionych do przedstawienia argumentów opiniotwórczych, odwołują się do tego samego prawa i moralności. Ale jeśli normalni ludzie są autentycznie zaangażowani w zwalczanie świadomych absurdów, to ... to w zasadzie tym są zajęci. Jeśli chodzi o głębsze i bardziej globalne problemy, które są przyczyną wszystkich innych precedensów przynoszących szkodę krajowi i Rosjanom, pozostają one poza zasięgiem wzroku.

Dlatego do tej pory nikt się tym nie zajmuje, chyba, że sama Historia...




źródło: http://religiopolis.org/publications/3465-zasudili.html
czwartek, 3 listopada 2011

Świadka Jehowy uznano winnym ekstremizmu

Свидетеля Иеговы признали виновным в экстремизме
Gorno-Ałtajski sąd miejski uznał 34-letniego szefa Gorno-Ałtajskiej organizacji Świadków Jehowy Aleksandra Kalistratowa winnym podżegania do nienawiści i wrogości i skazał go na 100 godzin prac społecznych. Ta decyzja sądu jest wynikiem rozpatrzenia skargi złożonej przez prokuraturę na wydany wcześniej wyrok uniewinniający.

Jak sugerują śledczy, w ​​okresie od października 2008 do 31 grudnia 2009 roku Kalistratow, osobiście i przy pomocy współwyznawców, rozpowszechniał wśród ludności książki i czasopisma Świadków Jehowy, promujące wrogość religijną i społeczną, wzbudzające nienawiść wobec religii chrześcijańskiej (prawosławnej, katolickiej), jej przedstawicieli i duchowieństwa. Wśród rozpowszechnianej przez niego literatury, produkowanej w USA i Niemczech, były książki i czasopisma, uznane przez sąd jako ekstremistyczne. 
"Skazano mnie pomimo braku [rzekomych] ofiar [mojej działalności] i bez ustalenia jakichkolwiek faktów, a jedynie ze względu na moje przekonania religijne - powiedział Aleksander Kalistratow. – Władze przez 20 lat uznawały moją działalność religijną za legalną, a teraz nagle zdecydowały się mnie skazać. Zamierzam odwołać się od wyroku". 
Kalistratow został poprzednio uniewinniony na podstawie braku dowodów winy, ale sąd apelacyjny skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.





źródło: http://www.gorno-altaisk.info/news/14255

ŚWIADKOWIE JEHOWY NIE SĄ SEKTĄ

HISTORIA PETERA VELARDE'A - BEZKRWAWA MEDYCYNA NA ŚWIECIE

HISTORIA PETERA VELARDE'A - BEZKRWAWA MEDYCYNA NA ŚWIECIE
W rzeczywistości wiele z tych innowacji [z dziedziny bezkrwawej chirurgii] wywodzi się z badań prowadzonych przez społeczność Świadków Jehowy,” zauważa dr Evans. (czytaj cały artykuł klikając na zdjęcie)